Czułam się jakbym spała. Ale to był dość dziwny sen. Śniło mi się, że jednak dotarłam na koncert chłopców. Stałam w drugim rzędzie i -jak każda fanka na koncercie- wrzeszczałam śpiewając piosenki razem z chłopcami. Był to tak piękny sen, że nie chciałam się budzić. Ale nagle przed moimi oczami pojawiła się mgła...
*Budzę się* - pomyślałam.
Nie! Ja nie chciałam! No, ale cóż, nie mogłam nic zrobić. Postanowiłam przeczekać, ale przede mną pojawił się biały tunel ze światełkiem na końcu. Znałam te opowieści. Mój dziadek mi zawsze o tym opowiadał. Nie wiem, pewnie zmyślał. Mówił, że już kilka razy zmierzył się ze śmiercią. Nigdy w to nie wierzyłam, bo nie myślałam o śmierci. No, ale to się działo naprawdę. Umierałam. Nie ja nie mogłam! Przede mną, jeszcze tyle życia!Zaczęłam walczyć. I po chwili otworzyłam oczy. Leżałam w szpitalu. Nad moją głową stało czterech lekarzy i bardzo uważnie mi się przyglądali. Jak się obudziłam wszyscy się ucieszyli i za chwilę już zawieźli mnie na salę, gdzie co chwilę wokół mnie kręciła się jakaś pielęgniarka. Nikogo nie było, kto by mnie odwiedził.
-Proszę pani? - zapytałam
-Tak?- odparła uprzejmie "biała pani"
-Czy do mnie ktoś przyszedł....? W sensie, że....odwiedził?
-Tak, twoja babcia razem z dziadkiem od tygodnia już codziennie przychodzą i patrzą na Ciebie przez tamto okno. - pokazała wielkie szklane okno naprzeciw mnie.\
-Od tygodnia? To ile ja już tutaj siedzę? Tak właściwie....co się stało?
-Już prawie cała Polska o tym wie. Szłaś na koncert jakiegoś zespołu....jak tam on....
-One Direction? - podpowiedziałam
-Tak, tak tego. I wtedy prawdopodobnie ktoś uderzył Cię w głowę.
-No, ale jak to? Od samego uderzenia w głowę leżę tutaj przez tydzień i cała Polska o tym wie? I to jeszcze zmierzyłam się ze śmiercią? I to wszystko tylko przez jakieś durne uderzenie w głowę? Tak w ogóle. Kto to mi zrobił?
-Daj dokończyć. Nie dość, że zostałaś bardzo mocno uderzona w głowę- podkreśliła bardzo- to jeszcze zostałaś....jakby to powiedzieć.....szczegółowo pobita. Najgorsze pobicie w ciągu ostatnich 3 lat.
-Czyli prawie w każdą część ciała?
-Tak, wiesz co? Na serio, jak mówiła twoja babcia nie dajesz nikomu nic skończyć- odparła.
Może to i prawda, ale jakoś nie ruszyło mnie to.
-Dobrze, no już niech pani kończy. - poprosiłam
-Ktoś znalazł Cię, całą we krwi, leżącą na chodniku w jakimś ciemnym zaułku. Była jakaś 22:00. Prawie już nie żyłaś. Zabrali cię do szpitala i tam, CUDEM! odzyskałaś przytomność.
-A która jest teraz godzina? I w ogóle jaki dzień?
-Poniedziałek 12 maja, 22:36. Idź już spać, jutro dopowiem Ci całość i zostaniesz przeniesiona do sali, gdzie spotkasz się z dziadkami i nie będziesz leżała sama.
-A z kim?
-Jutro zobaczysz, a teraz idź już spać. Dobranoc.
Otuliła mnie kąłdrą, a ja odpłynęłam chwilkę później. Biała pani, była na serio bardzo miła. Uśmiechała się cały czas. Nawet jak jej przerywałam, śmiała się.
Rano obudziłam się jeszcze w tej samej sali. Przy dużym oknie nikt nie stał, a tak chciałam zobaczyć się z dziadkami. Może to dziwne, ale się do nich przywiązałam. Po śmierci matki, tylko oni mnie wspierali, poza Anią. A właśnie, gdzie jest Ania? Dawno jej nie widziałam. Mam nadzieję, że oddadzą mi dzisiaj telefon to do niej zadzwonie. Chociaż, skoro już cała Polska wie, to ona pewnie też. Czemu nie przyszła mnie odwiedzić? Muszę się dowiedzieć.
Dręczyło mnie jeszcze jedno pytanie. Kto mnie znalazł wtedy tam o 22:00? Czekałam tylko na białą panią. Rozejrzałam się po sali. Byłam w małym pokoju, pomalowanym na zielony kolor. Wokoło mojego łożka stały różne sprzęty. A na ścianie wisiał zegar. 07:34. Do pokoju weszła pielęgniarka.
-Dzień dobry - uśmiechnęła się do mnie
-Dobry.
-Jak się czujesz?
-Nawet dobrze, ale strasznie boli mnie głowa i noga. Co mi się stało?
-Masz wstrząs mózgu, połamane dwie nogi i inne urazy.
-Miałam operację?
-Tak.- odpowiedziała mi ze złym humorem
-Od której zaczynają się odwiedziny?
-Od dziewiątej.
-Kiedy mnie przeniesiecie na nową salę?
-Zaraz przyjdzie do Ciebie doktor i porozmawiacie.
-Co pani odebrało humor?
-A wiesz, nie wiem czy Cię to obchodzi.
-Tak szczerze, to mało się znamy, więc tak sobie. Ale pomaga mi pani, więc ja chcę pomóc pani.
-Zawsze jesteś taka szczera? - usiadła na boku mojego łóżka. Zaczęła mi wstrzykiwać jakiś płyn.
-Po mamie ;) Powie mi pani co się stało?
-Ile ty masz tak właściwie lat?
-17, ale sporo osób mi mówi, że jestem dość dziecinna.
-Miałam córkę w twoim wieku...
-Jak to "miałam"?
-Proszę, przynajmniej teraz mi nie przerywaj.
Zasunęłam usta i wyrzuciłam klucz. Uśmiechnęła się.
-No więc...-zaczęła- miałam córkę w twoim wieku. Miała swoich idoli. Jak ty szła na koncert i tak samo jak ty, została pobita. Ale ona już z tego nie wyszła. Znaleźli ją dziesięć minut później niż ciebie. Już nie żyła. Było to nie wiem....może z 5 lat temu. Po śmierci córki nie mogłam się podnieść, ciągle płakałam. I wtedy mój mąż zaczął pić. I też mnie bić. Raz nawet tak mnie walnął, że trafiłam do szpitala.......-płakała- też ledwo z tego wyszłam. Nie wiem, gdzie on teraz jest, nie chcę wiedzieć.
-Hmmm, wiem coś o tym. Moja mam też umarła, a ojciec pije. Mieszkam z dziadkami. Dlatego tak tu często przychodzą. Z mamą byłam związana, jak z nimkim innym. Moi znajomi śmieli się z tego, ale ja nie zwracałam na to uwagi. Mama mi pomagała, a jak umarła nie miałam nikogo.
-Dobra, koniec tych żali. Zaraz przyjdzie doktor.
Czekałam. Spojrzałam na zegarek. 07:51. Wow, szybko czas leciał. Wszedł doktor i zaczął czytać kartę przy moim łóżku.
-No... już nawet lepiej. Ale zostaniesz tu jeszcze tydzień.
-Tak długo? - byłam zawiedziona. Chciałam już wrócić do rzeczywistości.
-Niestety. Musisz wyzdrowieć. A gips zdejmiemy Ci za dwa tygodnie. Tak właściwie dwa gipsy. Jak wyjdziesz ze szpitala będziesz przez tydzień jeździła na wózku inwalidzkim.
-Nie, błagam nie! Tylko nie wózek inwalidzki! A może kule?
-Dobrze, zobaczymy.
-Kiedy mnie przeniesiecie do innej sali?
-Za chwilkę.
-A z kim będę leżała?
- Chłopak w twoim wieku, ma na imię Edward, ale jak z nim rozmawiałem powiedział, że woli jak się na niego mówi Edd, panno Gabrielo.
-On woli Edd, a ja wolę Gabi. Mam 17 lat, a nie 77!
Lekarz zaśmiał się. Po chwili przyszedł z białą panią, odłączyli delikatnie kroplówkę i zawieźli mnie na nową salę. Ciekawe, kim jest ten Edd ;)
Kolejny rozdział pewnie jutro! 26.03.2012r.
Podoba mi się.;D
OdpowiedzUsuńproszę o dalszy ciąg ;)