Siedziałam w domu i odchodziłam od zmysłów. To już za 2 godziny. Prawie nieprzespana noc. A co mi tam. Nie obchodziło mnie wtedy to. Myślałam tylko o jednym. Byłam pogrążona w myślach, miałam tam strasznie dużo tych myśli. Myślałam, że wybuchnę. Ale nie mogłam. Te dwie godziny były coraz dłuższe, a ja chciałam już tam być. Przeżywać to. Poszłam spać, może tak mi szybciej minie? Nic z tego! Nie mogłam zasnąć. Już niedługo miałam zobaczyć swoich idoli. One Direction.
Godzina i 45 minut później...
Jest! To ten moment. Idę, idę na koncert zespołu. Droga nie była długa, ale biegła przez mroczne uliczki. Czułam, że ktoś mnie śledzi. 19:45, samotna dziewczyna idzie ciemnym zaułkiem. Ojojoj nie dobrze. Przyspieszyłam kroku, ale to nic nie dało. Dalej bezlitosny człowiek szedł za mną. Gdy się odwróciłam poczułam mocny ból w głowie. Po chwili leżałam na chodniku...
1 Rozdział w niedzielę 25.03.2012r.
Pisz dalej ;D
OdpowiedzUsuń